Pogoń za strusiem i brazylijskie szutry

Brazylia była ostatnim Państwem, które wedle założeń mieliśmy odwiedzić. Gdy przekroczyliśmy granicę poczuliśmy naprawdę dużą zmianę. Zmianę ludzi, otoczenia. Miasta wyglądały inaczej, sklepy były inaczej wyposażone, ceny były bardziej przyjazne a w powietrzu dało się wyczuć brazylijski luz. Mogliśmy przejechać te ostatnie parę tysięcy kilometrów asfaltową autostradą. Jednak na przekór zdrowemu rozsądkowi, wciąż chętni poznawania,…




Urwany resor i płonące opony, czyli Boliwia raz jeszcze!

,,W Boliwii każda droga jest drogą śmierci” inż. Jacek Ukleja Po ekscytującej wyprawie do krainy Inków oraz spotkaniu z Juanem, przyszedł czas na powrót do Boliwii. Ze stolicy dawnego imperium, Cuzco ruszyliśmy na południe w kierunku jeziora Titicaca. Choć nasza podróż powrotna z Machu Picchu była jedynym fragmentem trasy, kiedy poruszaliśmy się po własnych śladach…




Machu Picchu i peruwiańska „droga śmierci”

Już sama droga dojazdowa do Cuzco dała nam przedsmak tego co nas spotka w samym mieście (mam poważne wątpliwości co do tego, czy w Peru do prowadzenia samochodu wymagane jest jakiekolwiek prawo jazdy). Nawet jeśli powstał peruwiański kodeks drogowy to musi on zawierać tylko jedną regułę  „masz więcej świateł i głośniejszy klakson = masz pierwszeństwo”….




Krewki dziadziuś i stado krwiożerczych Alpak!

Podróżując w siedmioosobowym Żuku w szóstkę, mieliśmy jedno miejsce wolne, co dawało nam możliwość zabierania przypadkowych autostopowiczów. Jacek, który od paru dni podróżował z nami (od Uyuni) musiał niestety nas opuścić, ponieważ w Buenos Aires czekał na niego samolot powrotny do Polski. Wolne miejsce nie pozostało jednak puste zbyt długo, bo nad jeziorem Titicaca czekał…




Święta Wielkanocne nad jeziorem Titicaca

Niedziela Wielkanocna, 27 marca 2016 r. poranek Rodzina krząta się wokół wystrojonego stołu w nerwowym rozgardiaszu. Trwają ostatnie przygotowania do wielkanocnego śniadania. Świąteczny obrus powoli zapełniają specjalnie przyszykowane na tę okazje przysmaki. Polskie wędliny, świeże pieczywo, słodkie wypieki, herbata, nie brakuje także wielkanocnych jaj – pisanek. Wygląda na to, że wszystko jest już na swoim…




Salar de Uyuni – o tym jak Żuk przeglądał się w lustrze świata

Po przetrwaniu najcięższych kilku dni na boliwijskich bezdrożach, bez dostępu do bieżącej wody, wdychając pył i kurz zamiast tlenu (choć i tego było mało), wjechaliśmy do cywilizacji. Znaleźliśmy się w mieście Uyuni. Pierwsza rzecz, za którą zaczęliśmy się rozglądać to prysznic. Kilka dni używania mokrych chusteczek, zamiast wody było uwierzcie męczące i każdy z nas…




Boliwia – bezdroża, góry, rzeki i jeziora

Przy wjeździe do Parku Narodowego Eduardo Avaroa w Boliwii mijaliśmy, co prawda, dwa jeziora – zielone i białe. Białe nie robiło praktycznie żadnego wrażenia z poziomu ziemi, po prostu – górskie jezioro. Zielone było częściowo wyschnięte i o tych porach dnia, kiedy jechaliśmy nie było widać urokliwego zielonego koloru, który widzieliśmy na zdjęciach. Punktem kluczowym,…




Wysokość i jej skutki uboczne

Nikt z nas nie jest alpinistą, nikt nie miał okazji wjechać wcześniej powyżej 4000 m n.p.m. Nikt z nas nie wiedział, jak to wytrzyma. Nikt z nas nie wiedział, jak Żuk to wytrzyma. Uzbrojeni w niewiedzę, kilka pobieżnych informacji znalezionych w internecie i parę porad bardziej doświadczonych ludzi wjechaliśmy do Boliwii. Już samo przejście graniczne…




Wypadająca świeca i granica pod wulkanem

Przejazd przez płaskowyż Altiplano, a w tym przez znajdujący się tam Park Narodowy Eduardo Avaroa w Boliwii był dla nas wielką zagadką. Mieliśmy wjechać na wysokość powyżej 4400 m n.p.m. Czekało tam nas około 400 km po bezdrożach i szutrach. Miało nie być miast, wiosek ani stacji benzynowych. Zalaliśmy do pełna bak, kanistry. Wyzwanie zarówno dla…




Miasto duchów – Pampa Union

Atacama otaczała nas ze wszystkich stron. Sławne skalne pustkowie, najbardziej suchy region na świecie. Nie udało nam się jednak zaznać poczucia wyalienowania. Poruszaliśmy się po wąskim pasie pustyni zagospodarowanym przez człowieka. Wzdłuż doskonałej asfaltowej szosy, za którą przyszło nam rychło zatęsknić, wiły się rury wodociągów, powietrze przecinały linie wysokiego napięcia. Regularnie przejeżdżaliśmy przez niewielkie miasteczka…